Polska ma kłopoty z wdrożeniem unijnej dyrektywy dotyczącej budynków energooszczędnych

Zgod­nie z ogło­szo­ny­mi 1 stycz­nia wytycz­ny­mi pol­skich władz, któ­re wyni­ka­ją z dosto­so­wa­nia się do unij­nej dyrek­ty­wy, zuży­cie ener­gii powin­no zostać stop­nio­wo zre­du­ko­wa­ne do 2021 r. Naj­szyb­ciej powin­na popra­wić się ener­go­osz­częd­ność budyn­ków uży­tecz­no­ści publicz­nej. Pro­ble­mem są jed­nak barie­ry legi­sla­cyj­ne, finan­so­we, a tak­że wciąż niska świa­do­mość ludzi.

Do pozio­mu zakła­da­ne­go na 2021 rok musi­my zre­du­ko­wać zuży­cie ener­gii (na przy­kład na potrze­by ogrze­wa­nia) o kolej­ne 31 – 38 proc. – zgod­nie z wytycz­ny­mi UE. Bruk­se­la zapo­wie­dzia­ła tak­że, że to budyn­ki uży­tecz­no­ści publicz­nej powin­ny sta­no­wić przy­kład budow­nic­twa zrów­no­wa­żo­ne­go, więc dla nich ter­mi­nem są lata 2018 – 2019. W przy­pad­ku takich budyn­ków mowa jest o reduk­cji rzę­du 40 proc. w cią­gu naj­bliż­szych czte­rech lat.

– Cza­su jest nie­wie­le – mówi agen­cji infor­ma­cyj­nej New­se­ria Biz­nes dr inż. Piotr Bart­kie­wicz z Poli­tech­ni­ki War­szaw­skiej. –Jed­nak bran­że zwią­za­ne z budow­nic­twem cze­ka­ją na sil­niej­sze wymu­sze­nia i o ile będzie­my mie­li klien­tów, któ­rzy będą goto­wi zapła­cić za te budyn­ki, to popra­wi się sytu­acja na ryn­ku nie­ru­cho­mo­ści, a te inwe­sty­cje będą coraz sze­rzej pro­po­no­wa­ne. 

Unij­na poli­ty­ka zmie­rza na dłuż­szą metę nie tyl­ko do pro­mo­wa­nia budyn­ków nisko­ener­ge­tycz­nych, lecz tak­że wręcz zero­ener­ge­tycz­nych, a nawet plu­se­ner­ge­tycz­nych, czy­li takich, któ­re wytwa­rza­ją wię­cej ener­gii, niż jej zuży­wa­ją.

– Mówi­my, że budyn­ki powin­ny być w naj­bliż­szym cza­sie pra­wie zero­ener­ge­tycz­ne – mówi Bart­kie­wicz. – Ozna­cza to, że powin­ni­śmy rze­czy­wi­ście rady­kal­nie zmniej­szać zuży­cie ener­gii, a tę, któ­rą zuży­wa­my pozy­ski­wać z odna­wial­nych źró­deł. Trze­ba też dążyć do tego, by bilan­so­wać ener­ge­tycz­nie budy­nek w taki spo­sób, żeby zuży­cie ener­gii było pokry­te tym, co budy­nek jest w sta­nie sam wypro­du­ko­wać.

Na pol­skim ryn­ku bra­ku­je jed­nak sto­sow­nych narzę­dzi finan­so­wych. W prze­pro­wa­dzo­nym przez fir­mę bada­niu, któ­re obję­ło bran­żę budow­la­ną, respon­den­ci wska­za­li, że bra­ku­je wystar­cza­ją­cych zachęt finan­so­wych ze stro­ny pań­stwa i jest niska dostęp­ność dopłat. 93 proc. bada­nych stwier­dzi­ło, że jest to waż­ne lub bar­dzo waż­ne. UE już daw­no zale­ci­ła wpro­wa­dze­nie takich udo­god­nień dla inwe­sto­rów.

– Ziden­ty­fi­ko­wa­li­śmy głów­ne barie­ry, czy­li trud­no­ści legi­sla­cyj­ne, brak zachę­ty ze stro­ny pań­stwa dla dewe­lo­pe­rów, któ­rzy mie­li­by takie­go typu budyn­ki budo­wać oraz bra­ku wykwa­li­fi­ko­wa­nej kadry, cho­dzi tu o fir­my pro­jek­to­we, czy też bra­ku wie­dzy na ten temat nawet wśród inwe­sto­rów – mówi Tomasz Augu­sty­niak, pre­zes Go4Energy.

75 proc. ankie­to­wa­nych oce­ni­ło zmia­ny narzu­co­ne przez dyrek­ty­wę unij­ną jako korzyst­ne lub bar­dzo korzyst­ne. Jed­nak pra­wie tyl­ko samo osób uzna­ło, że Pol­ska nie jest na wdro­że­nie prze­pi­sów przy­go­to­wa­na.

Przed­sta­wi­cie­le bran­ży uzna­li, że waż­na w upo­wszech­nia­niu budow­nic­twa ener­go­osz­częd­ne­go jest edu­ka­cja ryn­ku oraz stwo­rze­nie obiek­tów poka­zo­wych.

– Musi­my wyjść na rynek i edu­ko­wać fir­my z któ­ry­mi współ­pra­cu­je­my oraz spo­łe­czeń­stwo, koń­co­wych użyt­kow­ni­ków tych budyn­ków – pod­kre­śla Augu­sty­niak. – To koniecz­ne, żeby ludzie wie­dzie­li, cze­go się moż­na po nich spo­dzie­wać, jak je użyt­ko­wać i w ogó­le czy chcą takich budyn­ków.

Eks­per­ci pod­kre­śla­ją, że powin­ni­śmy patrzeć na doświad­cze­nia kra­jów, któ­re od daw­na sta­wia­ją na ener­go­osz­częd­ne budow­nic­two. Według Pio­tra Bart­kie­wi­cza, nale­ży uczci­wie poka­zy­wać zarów­no zale­ty, jak i wady takich budyn­ków.

– Budy­nek może być tań­szy w eks­plo­ata­cji, będzie zuży­wać mniej ener­gii, może mieć mniej­szy wpływ na śro­do­wi­sko. Dru­ga stro­na, o któ­rej powin­ni­śmy dys­ku­to­wać, to są spra­wy zwią­za­ne z kształ­tem i for­mą archi­tek­to­nicz­ną tych budyn­ków, w jaki spo­sób je kom­po­no­wać, w jaki spo­sób zna­leźć opty­mal­ny koszt tych budyn­ków, żeby one nie były droż­sze od roz­wią­zań tra­dy­cyj­nych, nie tyl­ko na eta­pie inwe­sty­cyj­nym. Dru­gą rze­czą jest uświa­do­mie­nie użyt­kow­ni­kom, jakie są ogra­ni­cze­nia, na co nale­ży zwró­cić uwa­gę pod­czas pro­jek­to­wa­nia, pod­czas eks­plo­ata­cji i rów­nież pod­czas wyko­naw­stwa, żeby nie popsuć zamie­rzo­ne­go efek­tu – pod­kre­śla Bart­kie­wicz.

Źró­dło: New­se­ria